Scrapuję od grudnia, więc jeszcze nigdy wcześniej nie przeżyłam jesiennego braku weny, chociaż nie jestem też do końca pewna, czy to wina pogody. Bo raczej lubię jesień, zwłaszcza deszczową i mglistą z zapachem zgniłych liści i z nieładem w ogródkach. Stało się kilka nieprzyjemnych rzeczy i cały zapał do juleczkowania prysł jak bańka mydlana.
Ale cóż. Zaczynam od nowa :)
A o to kilka wypocin z okresu: Błagam, niech mnie ktoś zmusi do przyklejenia czegokolwiek.
ps. Chociaż przyznam się, że na Smash'a jakoś handry nie miałam ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz